GR - 221 Ruta de Pedra en Sec (Malorca)
Mam już parę kilometrów w nogach wiec to powinien być normalny szlak jak każdy inny... A jednak...Co poszło nie tak?
Praktycznie wszystko. Zaczęło się od złego rozplanowania noclegów. Jeżeli na oficjalnej stronie podają długość poszczególnych odcinków i gdzie przenocować to nie trzeba myśleć że się wie lepiej. Ominąłem 2 Schroniska, bo wydawało mi się że będą za krótkie te 2 odcinki (około 10 i 15 km). Jak przyjechałem do Port de Pollenca około 15:00. Mialem do zrobienia 7 km wiec poszedłem w drugą stronę i zrobilem pętlę. Wyszło z tego 22 km i w schronisku się zameldowałem po 22:00. Rano poszedlem do lidla na zakupy (a miały być dzień wcześniej) i straciłem 2 godziny. Wyruszyłem o 10:00 a przede mną 35 km. Ostatnie 2 godziny po ciemku z czołówką. Meta 22:30. Następne 2 dni obyły się bez niespodzianek ale bylo 30 i 36 kilometrów wiec około 12 godzin ciężkiego marszu i co za tym idzie za mało czasu na regenerację. Piąty dzień nie zapowiadał się źle bo była dość łatwa trasa ale na asfalcie na prostej drodze pękła mi kość śródstopia i skończył się dzień dziecka. Wniosek taki że chciałem zaoszczędzić 2 dni żeby było taniej a wyszło drożej. Dodatkowy bilet za 120€ kupiony na lotnisku w Palmie to tylko kropla w morzu wydatków. Brak ubezpieczenia podróżnego (mialem inne ale nie obejmowało mojego przypadku), co za tym idzie leczenie na własny koszt. Przestój w pracy 2 miesiace. Moje błędy pochłonęły pieniądze które moglem wykorzystać na kilka nastepnych wyjazdów w góry. Kość na 90% uszkodziłem w pracy a nadmierne zmeczenie spowodowało pęknięcie do końca. Ta historia jest o tym jak nie planować na przyszłość pieszych wędrówek.

Komentarze